wtorek, 19 sierpnia 2014

VIII.

- Przepraszam.
- Zamknij się. Przepraszać trzeba było rok temu.
- Wiesz, że nie...
- Mogłeś czy nie, nie zrobiłeś tego.
Na tym skończyła się nasza rozmowa. Kiedy podjeżdżał pod hotel, prawie wyskoczyłam mu z samochodu, jednak w ostatniej chwili się powstrzymałam.
- Dzięki za podwózkę - powiedziałam i weszłam do hall'u. Żadnego buziaka w policzek, żadnego podania ręki, żadnego ukradkowego spojrzenia. Nic. Może i za nim tęsknię, ale to było silniejsze ode mnie. Takiego zachowania nie można wybaczyć od tak, podczas pierwszego spotkania. Jeśli chce mnie odzyskać, w co szczerze wątpię, musi się bardzo postarać. A Aaronowi się za to dostanie, oj chłopak ma przejebane. 

***
Puk, puk. 
Nic. 
Puk, puk, puk. 
Dalej nic. 
Cholera, Casillas, weź otwórz te cholerne drzwi., pomyślałam zirytowana. 
- Przepraszam, co pani tu... - usłyszałam jego głos i odwróciłam się, a on stanął w pół kroku i na mnie patrzył. Ja tylko stałam z tym moim głupim uśmieszkiem pod jego drzwiami. Kiedy już się ocknął podbiegł i wziął mnie w swoje ramiona. - Co ty ty robisz?
- Dostałam takie zlecenie, na początku co prawda nie chciałam się zgodzić, ale...
- KAAAATEEEE!!!! 
- O kurwa - powiedziałam, a Iker zaczął się śmiać i odsunął się. Właśnie leciało na mnie stado facetów, a ten idiota zostawił mnie bez ochrony. - Stop! Nie zróbcie mi nic, błagam, bo nie mam zamiaru robić z wami wywiadów siedząc na wózku inwalidzkim. 
- Wywiadów? 
- Nie przyleciałam tu na wakacje, tylko do pracy. I lepiej dla was, żebyście doszli do finału, bo mam zostać do końca mistrzostw. 

***
- Hej, nie bój się! RPA nie jest daleko....
- Łatwo ci o tym mówić, co Misiek? Ty sobie tak latasz cały czas... A ja... nie.
- Nie chcesz mi powiedzieć... - zaczął się śmiać. Czy on jest niepoważny? Ja tu zawału dostanę na pokładzie samolotu, a on się śmieje?! 
- Nie wsiadam. 
- Dlaczego?
- Bo się śmiejesz. 
- Przepraszam kochanie. Przez całą podróż będę cię przytulał i trzymał za rękę. Co ty na to?
- A buziaka dostanę? - zapytałam jak mała dziewczynka. 
- Oczywiście - powiedział i się uśmiechnął.

 ***
- Boże, Colleen, on mnie odebrał z lotniska, ogarniasz?! Aaron ma za to taki wpierdol, że...
- Czekaj! Czemu sądzisz, że to Aaron mu powiedział o tym, że tam będziesz?
- Proszę cię, tylko wy o tym wiedzieliście. A ty byś mi tego nie zrobiła. - powiedziałam, po czym usłyszałam ciszę, która zwiastowała kłótnię. 
- AAROOOOOOON, TY IDIOTO! Jak mogłeś mu powiedzieć, że Kate będzie w Brazylii i podać numer jej lotu, co? Sam sobie kurwa teraz planuj ten cały ślub! Będę jutro Kate, do zobaczenia. - oznajmiła wściekła. 'Będę jutro'....?
Chwilę po tej rozmowie do mojego apartamentu wparował Iker z Cześkiem (pieszczotliwe przezwisko, nie czepiajcie się) i popatrzyli na mnie ze strachem w oczach.
- No co? - zapytałam.
- Czemu się tak darłaś? 
- Bo mój przyjaciel powiedział mojemu byłemu, że tu będę i ten odebrał mnie z lotniska - powiedziałam zirytowana. - Nie widziałam go rok i nagle wyskakuje mi przed oczami jak wychodziłam z hali przylotów. Chcielibyście się znaleźć kiedyś w takiej sytuacji? Wątpię. Dobra, idźcie na obiad, zaraz tam dojdę. 
- Aleeee.... My już jedliśmy i jedziemy na trening. Mieliśmy po ciebie przyjść z Fabregasikiem.
- Aaa... No okay, to niech któryś weźmie torbę ze sprzętem, już idę - oznajmiłam z uśmiechem, schowałam mój telefon, który ciągle dzwonił i wyszłam z pokoju. 

*** 
Dobra, wiem, że to jest do dupy. 
Niedługo postaram się trochę rozkręcić akcję. 
Buziaki :*

2 komentarze:

  1. Czemu taki króciutki?
    Weź! Czemu nie dasz chociaż jakiejś wskazówki kim on jest ?
    Wcale nie jest do dupy!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki króciutki, bo wymuszony XD
      hahahahah, dowiesz się w swoim czasie....
      ah, no niech będzie :)
      buziaki :*

      Usuń