piątek, 18 lipca 2014

I.

Przypominasz sobie pierwsze spotkanie z nim


Kawiarnia, w której prawdę mówiąc nie powinien być, bo mu nie wolno. Dieta. 
Pożerał ciastka, jedno po drugim. I popijał najsłodszą kawą w całym menu. Cały on. 
Robiliśmy to co weekend, dopóki nie odszedł.

Zwrócił na ciebie uwagę. 
Na ciebie. Tą, która siedziała w rogu i czytała książkę. Nie wyróżniałaś się. 
Mówił, że właśnie wtedy się zauroczył.

Przywołał cię jednym ruchem ręki, a ty, nie wiedząc czemu, podeszłaś do niego.
Urok osobisty zadziałał? Możliwe. 
Zawsze się ze mnie śmiał. Uważałam, że nie ma za grosz uroku.

Kupił ci kawę i zaczęliście rozmawiać. On opowiadał o sobie i swoim życiu. Sportowiec. Piłkarz lokalnego klubu. 
Nienawidził mnie za to, że nie lubiłam piłki nożnej. Musiał mnie szkolić razem z przyjaciółmi.

A co ty miałaś powiedzieć? Dziewczyna na studiach dziennikarskich. Moja specjalizacja - sport. Ale nie piłka nożna! Do czasu...
Ale tego nie musiał wiedzieć. 
Za to też mnie nienawidził.

Potem grzecznie podziękowałaś za miło spędzony czas, wróciłaś do mieszkania i miałaś nadzieję, że więcej się nie spotkacie. Ale, spryciarz, zapieprzył ci telefon podczas rozmowy i wpisał swój numer. Spisał sobie też pewnie mój - pomyślałaś wtedy. 
Nie miałam mu tego za złe, dopiero po paru miesiącach.


"- Myślisz, że wróci?
-Dalej mam nadzieję, ale powoli zaczyna wygasać..."

~*~

Jest do dupy!
Następny w sobotę :)
Buziaki ;*

1 komentarz:

  1. Boże, to jest cudowne.
    Nie mogę doczekać się następnego.
    Powiadasz,że w sobotę? Dlaczego tak długo trzeba czekać?
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń