Kawiarnia, w której prawdę mówiąc nie powinien być, bo mu nie wolno. Dieta.
Pożerał ciastka, jedno po drugim. I popijał najsłodszą kawą w całym menu. Cały on.
Robiliśmy to co weekend, dopóki nie odszedł.
Zwrócił na ciebie uwagę.
Na ciebie. Tą, która siedziała w rogu i czytała książkę. Nie wyróżniałaś się.
Mówił, że właśnie wtedy się zauroczył.
Przywołał cię jednym ruchem ręki, a ty, nie wiedząc czemu, podeszłaś do niego.
Urok osobisty zadziałał? Możliwe.
Zawsze się ze mnie śmiał. Uważałam, że nie ma za grosz uroku.
Kupił ci kawę i zaczęliście rozmawiać. On opowiadał o sobie i swoim życiu. Sportowiec. Piłkarz lokalnego klubu.
Nienawidził mnie za to, że nie lubiłam piłki nożnej. Musiał mnie szkolić razem z przyjaciółmi.
A co ty miałaś powiedzieć? Dziewczyna na studiach dziennikarskich. Moja specjalizacja - sport. Ale nie piłka nożna! Do czasu...
Ale tego nie musiał wiedzieć.
Za to też mnie nienawidził.
Potem grzecznie podziękowałaś za miło spędzony czas, wróciłaś do mieszkania i miałaś nadzieję, że więcej się nie spotkacie. Ale, spryciarz, zapieprzył ci telefon podczas rozmowy i wpisał swój numer. Spisał sobie też pewnie mój - pomyślałaś wtedy.
"- Myślisz, że wróci?
-Dalej mam nadzieję, ale powoli zaczyna wygasać..."
~*~
Następny w sobotę :)
Buziaki ;*
Boże, to jest cudowne.
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się następnego.
Powiadasz,że w sobotę? Dlaczego tak długo trzeba czekać?
Pozdrawiam :*