sobota, 19 lipca 2014

II.

- Widzimy się po treningu kochanie - powiedział i dał mi buziaka na pożegnanie.
- Będę czekać, jak zawsze! - krzyknęłam, wychodząc na klatkę schodową, bo już dawno wyszedł z mieszkania. 
- Okay! - odkrzyknął. Miałam jakieś cztery godziny tylko dla siebie. Zakupy? Nie. Oglądanie seriali z opakowaniem lodów na kolanach? Jak najbardziej. Gdzie jest mój telefon, pomyślałam. Muszę zadzwonić do mojej przyjaciółki, co będę sama siedzieć. 
- Colleeeeen? 
- Słuuuuuchaaaaam - zaśmiała się.
- Wiem, że twój cudowny facet pojechał własnie na trening i nie masz co robić, więc zapraszam do mnie na mały maratonik serialowy. Piszesz się?
- Będę za 15 minut. 
W tym czasie przygotowałam nam opakowanie lodów, jakieś inne przekąski i coś do picia. Usłyszałam jak drzwi się otwierają, nie byłam tym jednak zdziwiona, Col zawsze wchodzi jak do siebie kiedy jestem sama. 
- Hejka! Siadaj na kanapie, a ja wszystko przyniosę. 
- Masz może herbaty? 
- Słońce - powiedziałam i uniosłam dzbanek z herbatą. - Jak zwykle.
Po ok. dwóch godzinach, opakowaniu lodów i 4 kubkach herbaty dostałam sms'a od mojego chłopaka.


"Ubierz się ładnie. Będę za godzinę ;)"

"GODZINĘ?!?! Pojebało? >.<"

"Dasz radę. Kocham cię <3" 

Co on kombinuje? pomyślałam. 
- Colleen, podejrzewam, że za jakąś godzinę twój facet wróci do domu...
- Taaaa, dostałam właśnie od niego wiadomość - zaśmiała się. - Będę się już zbierać, bo nie wiem czy dotrę do domu w tym czasie.
- Oki. To... Do zobaczenia w sobotę na meczu? - zapytałam. 
- Pewnie, pa kochana - powiedziała i pożegnałyśmy się buziakiem w policzek. 
W końcu ubrałam się i zrobiłam makijaż. Miałam coraz mniej czasu.
Ładnie? Ładnie. Mam nadzieję, że mu się spodoba.

- Wow! Słońce, wyglądasz... Wow! 
- Dziękuję - dałam mu całusa. - To gdzie idziemy?
- Czekaj, tylko się przebiorę.
- Okay.
Po 20 minutach jechaliśmy jego autkiem gdzieś tam. Tzn. do jakiejś restauracji pewnie, bo on wdział na siebie swój najlepszy garnitur, a ja wyglądałam tak jak wyglądałam. 
- Wyjaśnij.
- Zabieram moją dziewczynę na kolację, żeby nie siedziała cały dzień w domu i nie obżerała się lodami! - zaśmiał się, a ja razem z nim. Wiedziałam, że mi to wypomni. Za dobrze mnie zna.
- Niech ci będzie. Ale jeśli to miało sugerować, że jestem gruba to wiedz, że nie żyjesz.
- Tsaaa... Nie mogłabyś mnie zabić. 
- Masz rację, za bardzo cię kocham... 

Kiedyś było idealnie. 
A teraz? 
A teraz jestem sama. 
Nie ma Go. 
Chyba miał mnie już dość. 

~*~
Czekam na opinie...
Buziaki :*

3 komentarze:

  1. Zastanawia mnie kim on jest? Wiadomo, że piłkarz,ale co dalej?
    Cud, miód i malina :)
    Czekam na nexta ;)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiesz się w swoim czasie....

      Usuń
    2. O Boże, hahahahhahaha, przecież ty się nawet domyślać nie możesz hahahahhahaha, bo nie podałam, żadnych znaczących informacji hahahahhaha, przepraszam XD

      Usuń